Warto przeczytać:
wersja beta
|
|
Okładka numeru
![]() |
Warto przeczytać:
Historia gotowa na film
![]() NORMAN DAVIES: Mój mentor w Oxfordzie, Alan Taylor, pewnie by się ze Stingiem zgodził, ale ja mam zupełnie inne zdanie na ten temat. Historia może nas wiele nauczyć, ale nie powinna być traktowana jak przewodnik, który pozwoli nam zaplanować przyszłość. Jest jedną z wielkich dyscyplin humanistycznych. Mówi o intencjach ludzkich, szaleństwach, wspaniałości życia. Ma zatem coś do powiedzenia, ale to nie jest kodeks postępowania, droga do przyszłości. DC: 1 sierpnia redaktorzy naczelni największych polskich dzienników zaapelowali o sfinansowanie filmu o powstaniu warszawskim. Amerykańscy filmowcy z tak bolesnego i zarazem malowniczego rozdziału w swoich własnych dziejach na pewno zrobiliby użytek. Dlaczego my nie potrafimy? ND: Przez dziesiątki lat nie mogliście robić filmów o powstaniu, więc to może być usprawiedliwieniem. Wszystko zależy od tego, jaki to miałby być film. Kiepski film, hurrapatriotyczny, triumfalny, niepotrzebnie zamąciłby w głowach. Jeśli miałoby powstać tego typu ?dzieło?, to lepiej, żeby polscy filmowcy ignorowali ten temat. DC: A może należałoby wybrać jedną postać i przez jej pryzmat opowiedzieć o powstaniu? Może film o Baczyńskim, młodym poecie, który zginął na początku walk, to dobry pomysł? ND: Walczyłem z moją redaktorką z Londynu, żeby móc w ogóle w swoich książkach opowiadać o Baczyńskim. Proszę sobie wyobrazić, że ona, absolwentka filologii, nigdy o nim nie słyszała. Wygrałem! W mojej nowej książce wspomniałem o historii Baczyńskiego, ale to zaledwie wycinek z jego krótkiego życia. Chciałem napisać znacznie więcej, ale cieszę się, że w ogóle udało mi się o tę postać zawalczyć. Taki film o młodym poecie, który zginął tragicznie, mógłby zainteresować polską publiczność, byłby z pewnością ważny dla Polaków. Ale jeśli miałby zainteresować świat, powinien opowiadać o tych wątkach z historii II wojny światowej, o których widzowie już słyszeli. Trzeba podsunąć ludziom postacie, realia, które są dla nich rozpoznawalne. Jeśli nie zastosujecie takiego zabiegu, znudzeni widzowie szybko wyjdą z kina. DC: Czyli w jaki sposób należałoby przedstawić historię powstania warszawskiego, aby dla widzów dorastających w innych czasach, w innym kraju była ona atrakcyjna i miała wydźwięk uniwersalny? ND: Wydaje mi się, że cały świat słyszał o Holocauście, historia getta warszawskiego jest też znana, a o powstaniu warszawskim ludzie za granicą wiedzą niewiele. Trzeba by związać historię powstania z 1944 roku z historią getta, np. losami żołnierzy Armii Krajowej, którym udało się uciec z getta, a potem wziąć udział w powstaniu. W mojej nowej książce opisuję taką historię. W tym momencie historia walki warszawiaków z niemieckim okupantem będzie bardziej dla widzów zrozumiała. Musimy tę historię opowiedzieć chronologicznie, aby nawet dla ludzi, którzy nie znają historii II wojny światowej i trudnego położenia Polski, była ona klarowna. Wybuch wojny, niemiecki terror, eksterminacja narodu żydowskiego, sprzeciw ludzi gnębionych przez hitlerowców, który najpierw zaowocował powstaniem w gettcie, a potem buntem warszawiaków i powstaniem warszawskim. Gdybym miał coś doradzać, podpowiedziałbym twórcom filmowym, aby umieścili losy powstańców w szerszym kontekście historycznym. Przedstawiłbym nawet Armię Czerwoną, która stała na drugim brzegu Wisły i przyglądała się walczącej Warszawie. Radzieccy żołnierze odpoczywali na plaży w słońcu i ze spokojem obserwowali Polaków walczących z Niemcami. Na przykład do tej pory nie wiadomo, czy dowódcy radzieccy pozwolili batalionom Zygmunta Berlinga przeprawić się przez rzekę i pomóc akowcom, czy to była samowolka polskiego generała, który nie mógł już dłużej znieść swojej bezsilności. DC: Czy zdarzyło się, że badając losy konkretnej postaci, pomyślał pan: to gotowy scenariusz filmowy? ND: Oczywiście. W Tel Awiwie nadal żyje mężczyzna, który walczył w powstaniu w gettcie, był członkiem Armii Krajowej. Brał udział w pierwszym ataku na Arsenał. 1 sierpnia został ranny. Na podstawie historii jego i jego kolegów można nakręcić świetny film. Był Polakiem pochodzenia żydowskiego. Kiedy udało mu się uciec z getta, jego przyjaciele z gimnazjum, Polacy, ukrywali go, aby nie wpadł w ręce Niemców. I to właśnie oni namówili go, aby wstąpił w szeregi AK. Armia Krajowa bała się Żydów i niechętnie ich przyjmowała, bo gestapo często namawiało Polaków pochodzenia żydowskiego ? w zamian za ocalenie życia ? do szpiegowania na rzecz Niemców. Nasz bohater został przez AK sprawdzony, przyjrzano się jego rodzinie, przeszedł pozytywnie weryfikację i został przyjęty. Ta postać łączy historię Holocaustu z powstaniem i mogłaby być frapująca zarówno dla Polaków, jak i dla widzów, którzy dotąd słyszeli tylko o dramacie ludności żydowskiej w czasie II wojny światowej. DC: A życie Jana Nowaka-Jeziorańskiego, kuriera z Warszawy, to nie jest gotowy materiał na film sensacyjny z wielką historią w tle? ND: Z pewnością. Ale my zapominamy o jednej sprawie. Tydzień temu rozmawiałem z dziennikarką z BBC, doświadczoną redaktorką, która jest też profesorem prawa na Oxfordzie. Stara się teraz o odzyskanie majątku swojego dziadka, który był Polakiem. Urodziła się w Wielkiej Brytanii i nic nie wie o bolesnej polskiej historii, nigdy nie interesowała się dziejami swojej rodziny. Wie tylko, że dziadek musiał z Polski uciekać przed wojną, a babcia, aby uniknąć Holocaustu, wyjechała na Syberię. Pani profesor nie domyślała się nawet, że majątek jej rodziny został zagrabiony przez Sowietów. Jeśli taka świetnie wykształcona i mająca polskie korzenie osoba nie interesuje się historią II wojny światowej, to nie możemy tego wymagać od przeciętnego Anglika. Pani nawet sobie nie wyobraża, jaka tam panuje ignorancja. Historia Nowaka-Jeziorańskiego jest pasjonująca, ale nie wiem, czy wystarczająco dla kogoś, kto o tamtych dniach nie ma pojęcia. »
|
|