Warto przeczytać:
wersja beta
|
|
Okładka numeru
![]() |
Warto przeczytać:
Katarzyna Maciąg
![]() z gwiazdami, śpiewał i radośnie opowiadał o narzeczonym (narzeczonej). Sprawdzony przepis, ale mnie jakoś nie smakuje ? mówi z goryczą Katarzyna Maciąg, gwiazda ?Randki w ciemno? Wojciecha Wójcika. Film 5 lutego wchodzi do kin Łukasz Maciejewski: Po raz pierwszy zobaczyłem cię z wielkim, szpetnym plastrem na lewym oku. Katarzyna Maciąg: W ?Amoku??? ŁM: Tak. W przedstawieniu ?Amok, moja dziecinada? zagrałaś morderczynię ?E?. Świetna rola, dobry spektakl. KM: Napisałeś z ?Amoku?? recenzję. Pamiętam ją, bo koledzy się ze mnie śmiali. ŁM: Naprawdę? Dlaczego? KM: Przeczytałam w niej, że mam ?uśmiech Edyty Górniak z najlepszych czasów? (śmiech). ŁM: A mówił ci ktoś potem, że śmiejesz się jak ?Edzia?? KM: Nie, masz na to copyright (śmiech). ŁM: Nie minęły nawet trzy lata od premiery offowego ?Amoku??, a ty jesteś już w zupełnie innym miejscu. Z anonimowej dziewczyny stałaś się rozpoznawalna, popularna, obgadywana na potęgę. KM: (Za) szybko się kręci. Jeszcze na studiach bardzo intensywnie pracowałam w teatrze. To był power, energia, poświęcenie. Kursowałam między Warszawą, Gdańskiem ? gdzie występowałam w ?G?upie Laokoona? Różewicza w Teatrze Wybrzeże ? a Krakowem. Każdy spektakl był dla mnie świętem. Chciałam się tym chwalić całemu światu. Byłam z siebie taka dumna? ŁM: Już nie jesteś? KM: Nie wiem. Nie chcę wszystkiego upraszczać na potrzeby wywiadu. Uzmysłowiłam sobie jednak, że w tym zawodzie można zrobić bardzo małe rzeczy i zyskać popularność zupełnie nieadekwatną do wysiłku. To była brutalna pobudka. Po występie w serialu z dnia na dzień dopadły mnie tabloidy, telewizja. Nie chciałabym zgrywać pierwszej naiwnej, wiedziałam, w co się pakuję, ale najtrudniejsze było dla mnie zrozumienie, że nie mam nad tym żadnej kontroli. Cokolwiek bym powiedziała i tak zostanie odczytane jako kaprys kolejnej gwiazdeczki. ŁM: Grasz w filmie i telewizji, występujesz w Narodowym Teatrze Starym. Przecież to marzenie każdego studenta PWST! KM: Każdy ma to, na czym mu najmniej zależy. Oczywiście, bardzo chcę pracować. Ten zawód jest moją pasją. Ale otoczka ?glamour? już nie. ŁM: Wzorem każdego ?profesjonalnego? dziennikarza wczoraj ?wyguglowałem? twoje nazwisko w sieci? KM: ?no to współczuję. ŁM: Nudografia Kasi Maciąg, ploty, głupoty, fora, ulubione kolory, przepis na piernik z makiem, porady psychologa ? i ani jednego zdania na temat twojego aktorstwa. KM: To teraz już wiesz, że spotykasz się z prawdziwą ?celebrity? (śmiech). ŁM: Wyczytałem także, że jesteś córką(!) znanej modelki, Agnieszki Maciąg. KM: Co drugi dziennikarz pyta o to. Co odważniejsi próbują nawet przekonać mnie, że (choć o tym nie wiem) jestem córką, siostrą, kuzynką pani Agnieszki. ŁM: Denerwuje cię to wszystko? KM: Nie chciałabym pozować na pięknoducha. Mówisz, że nie znalazłeś w necie poważnych wypowiedzi na temat mojej drogi artystycznej, ale nie ma ich także dlatego, że przez ostatnie dwa lata zajmowałam się przede wszystkim rozrywką. ŁM: Jednak nie widzimy cię na pokazach mody, premierach i rautach. Zdjęcia ? tylko z planu. Żadnych pikantnych plotek. KM: Ja się do tego nie nadaję. Na krótką chwilę ten świat może być nawet inspirujący, ale na dłużej ? śmiertelna nuda. ŁM: Po roli eterycznej, wrażliwej Basi Jasnyk w TVN-owskim serialu ?Teraz albo nigdy!? chętnie widziano by cię w podobnej roli w życiu prywatnym. Tymczasem ? niespodzianka. KM: Przecież własne poglądy to nie grzech. ŁM: Nie, ale perfidnie wprowadzasz swoich rozmówców w rodzaj zażenowania, kiedy w wywiadzie dla prasy bulwarowej mówisz, że sympatyzujesz z feminizmem albo wymieniasz długą listę ulubionych pisarzy. ?Nie takich odpowiedzi po pani oczekujemy?. KM: Popularny aktor to format. Najlepiej, żeby przy okazji tańczył z gwiazdami, śpiewał i radośnie opowiadał o narzeczonym (narzeczonej). Sprawdzony przepis, ale mnie jakoś nie smakuje. Uważam, że skoro dziennikarz chce ze mną porozmawiać, to przez szacunek dla niego oraz czytelników staram się traktować to spotkanie poważnie, nie chcę opowiadać ciągle tych samych głupot. Szczere chęci to jednak za mało. Wywiady bywają drogą przez mękę. Nikt niczego ode mnie nie oczekuje. Nie słucha. ŁM: Za chwilę premiera ?Randki w ciemno?. Czeka cię cała seria wywiadów. KM: Bardzo się cieszę (śmiech). ŁM: Przeczytałem w materiałach prasowych, że szukająca miłości Majka z ?Randki w ciemno? to dziewczyna z temperamentem, osobowością i biglem. KM: Mam nadzieję. Ten film kręcili jednak faceci? Nie spodziewałabym się feministycznego manifestu. ŁM: A pamiętasz ?Randkę w ciemno?, program, który był szlagierem telewizyjnej ramówki w połowie lat 90. ubiegłego wieku? KM: No pewnie. Jacek Kawalec w roli prowadzącego, tani dezodorant w roli sponsora? Bardzo to było szowinistyczne, szczerze mówiąc. Jakiś gość wybierał sobie zza różowego parawanu jedną z trzech dziewczyn, marzącą o tygodniowych wczasach na przykład w Bułgarii, w towarzystwie ?niepięknego nieznajomego? oraz telewizyjnej kamery. ŁM: Mnie w tym programie bawił zawsze moment losowania koperty z wycieczkami i mina ?randkowiczów?, kiedy zamiast wczasów zagranicznych losowali weekend w Ciechocinku. KM: W naszej ?Randce w ciemno? nie ma Ciechocinka. Jest nowoczesna scenografia, zagrywający się gospodarz programu grany przez Tomka Kota oraz prawdziwy high-life. ŁM: Karol (Borys Szyc) wybiera na ?Randkę w ciemno? ciebie, czyli Majkę. A potem dla odmiany ty wybierasz sobie admiratora. Cała kolejka zakochanych drani czeka na twoje skinienie. KM: A miłość czeka tuż za rogiem? ŁM: Patrzę na ciebie i wcale nie dziwię się tym wszystkim facetom? Podrywają cię często? KM: Ależ skąd. Nikt mnie nie podrywa. Ludzie z daleka tylko patrzą... Mówiąc serio, to bardzo trudny moment, kiedy nagle traci się anonimowość. Nie można traktować tego poważnie, ale trudno się wymiksować. Takie są reguły gry. Jeszcze nie wymyśliłam złotego środka. Nie wiem, jak się zachować. Dlatego często spuszczam głowę? ŁM: ?Randkę w ciemno? wyreżyserował Wojciech Wójcik. Jeden z nielicznych zawodowców w polskim kinie. Chociaż kręcą mnie zupełnie inne klimaty, uważam, że profesjonalne kino Wójcika jest u nas zdecydowanie niedoceniane. KM: Od pierwszych dni zdjęciowych było jasne, że ?Randka w ciemno? nie będzie komedią romantyczną. Wojciecha Wójcika to nie interesowało. Nie jest sentymentalny. Nie będzie zatem maślanych oczu, zwolnionych ujęć, udawania miłości. Wójcik opowiada tę historię na chłodno, z dystansem ? co, moim zdaniem, dobrze zrobiło całości. ŁM: Najlepsze filmy Wojciecha Wójcika: ?Trójkąt Bermudzki?, ?Trzy dni bez wyroku?, ?Karate po polsku?, czy ? mój ulubiony ? ?Tam i z powrotem?, miały znakomity rytm, dobre tempo. KM: Wojciech Wójcik jest ewidentnie zafascynowany amerykańskim kinem gatunkowym, zwłaszcza sensacją. Nie lubi dłużyzn, monologów, nadmiernego psychologizowania. Można zatem powiedzieć, że Wójcik jest w polskim kinie prawdziwym outsiderem (śmiech). ŁM: ?Randka w ciemno? to znakomita obsada (poza tobą i Szycem, w filmie występują m.in. Dereszowska, Zamachowski, Linda, Żurek, Stenka) oraz ciekawe plenery: zdjęcia były realizowane na przykład w Nicei i w Londynie. KM: Doskonali aktorzy, ciekawe miejsca. Chociaż w Londynie poczułam się trochę dziwnie? Po drugim roku Szkoły Teatralnej przez wakacje pracowałam jako kelnerka w londyńskiej knajpce. Pomysł nie był najlepszy. Wynajmowałam pokój z koleżanką (vis-a-vis mieszkało sześciu innych Polaków), zarobki ledwo wystarczały nam na opłacenie czynszu. Do Polski wróciłam z podkulonym ogonem. Minęło kilka lat i znowu jestem w tym samym miejscu, nawet na tej samej ulicy. A jednak wszystko się zmieniło. Gram w filmie. Ktoś mnie oświetla. Mogę iść do każdej restauracji i wybrać sobie to, na co tylko mam ochotę... Dwuznaczny układ, bo przecież we mnie nic się nie zmieniło. To los spłatał mi figla. ŁM: Szczęśliwy traf? KM: Odpukać. ŁM: ?Randka w ciemno? to już piąta fabuła, w której zagrałaś w ostatnich latach. Wcześniej był ?Korowód?, ?Jak żyć? i ?Pora mroku?, jesienią czeka nas kinowa premiera ?Weselnej Polki? Larsa Jessena. Główna rola w niemieckiej produkcji. KM: Niemcy opowiadają o Polakach ? to może być inspirująca perspektywa. Gram obok gwiazdy kina niemieckiego Christiana Ulmena, w Polsce znanego na przykład z ?Cząstek elementarnych? Oskara Röhlera. Akcja filmu rozgrywa się także na typowym polskim weselu. ŁM: Blisko ?Wesela? Smarzowskiego? KM: Daleko. Niemiecka ekipa zobaczyła, oczywiście, ten film, bardzo im się podobał, ale ?Weselna Polka? będzie kinem zdecydowanie jaśniejszym, komediowym. ŁM: W filmie grałaś po niemiecku. Nie było to chyba trudne ? przez dwa lata studiowałaś germanistykę. KM: Złapałam wiatr w żagle. Okazuje się, że to wielka frajda zagrać w obcym języku. W ekspresyjnej scenie kłótni z narzeczonym poczułam się wolna. Nie musiałam uważać na każde słowo, wyłączyłam autokontrolę. Popłynęłam. ŁM: Występujesz w filmie jednego z najciekawszych reżyserów niemieckich, Larsa Jessena, twoja koleżanka z roku z PWST w Krakowie, Joasia Kulig, wkrótce rozpoczyna zdjęcia do filmu z Kristin Scott-Thomas i Ethanem Hawke?em, kilka lat starsza od was Karolina Gruszka ma już ugruntowaną pozycję w kinie europejskim. Idzie nowe? KM: Bardzo chciałabym tak myśleć. W końcu dzisiaj jest o wiele łatwiej. Wsiadasz w samolot i grasz. Język i granice nie stanowią już wielkiego problemu. Ale nie wiem, jak się robi karierę na Zachodzie, nie mam pojęcia. Do filmu niemieckiego trafiłam przez zdjęcia próbne. Nie będę ukrywać, że mam apetyt na dalszy ciąg. ŁM: ?Teraz albo nigdy?? KM: Zawsze. Rozmawiał: Łukasz Maciejewski »
|
|